Omiń nawigację
ukryj

O co chodzi?

Wyszukaj informacje i uzupełnij wybrane pola.

Skorzystaj z własnej wiedzy, poszukaj w książkach lub w internecie.

Sprawdź, czy informacje już uzupełnione są poprawne.

Pamiętaj o podaniu źródeł.

To jest profil zespołu zabytków. W jego skład wchodzi więcej zabytków.

Zespół klasztorny reformatów, ob. Klasztor Franciszkanów w Choczu

sprawdzony
help
zamknij

Oznaczenie stanu

  • Sprawdzony
    Dane częściowo zweryfikowane; wymagają dopracowania.
Zabytek wpisany do rejestru zabytków
uzupełnij Lokalizacja:

Chocz, gmina Chocz, powiat pleszewski, województwo wielkopolskie

Staszica 6

zobacz

Data powstania: XVIII
wersja oryginalna Adoptuj zabytek Mini-przewodnik

Opis

uzupełnij
Kościół i klasztor pod wezwaniem św Michała Archanioła, pierwotnie drewniane, zostały wzniesione na nowo jako murowane w latach dwudziestych XVIII w.  Klasztor został skasowany ukazem carskim 27 października 1864. Zakonnicy powrócili do niego w 1920 roku, a w 1957 ponownie zostali zmuszeni do opuszczenia Chocza. W tym czasie obiekt służył żeńskim zgromadzeniom zakonnym. Po opuszczeniu go przez siostry zakonne w latach 2003-2005 pozostawał niezamieszkany. 1 lipca 2005 decyzją biskupa kaliskiego Stanisława Napierały klasztor wraz z kościołem zostały ponownie zwrócone zakonowi. Remont obiektu został zakończony w 2012 roku.


Ciekawostki, legendy, anegdoty

Legenda o tym jak św. Florian pogodził przeora z zakonnikami.

Zbliżał się wieczór i podwórzec czworobocznego klasztoru reformatów w Choczu pogrążał się już w cieniu, tylko wieża kościoła tonęła jeszcze w słońcu. Do furty śpiesznym krokiem poszedł sam przeor, odsunął deseczkę i spojrzał ciekawie przez okienko na pusty rynek, w którego podeszczowych kałużach baraszkowała para brudnych świniaków.
- Znowu mi się zdawało, że ktoś kołacze - mruknął zawiedziony zakonnik.
- Nie ma żywej duszy. Wielkanoc się zbliża, rekolekcje za pasem, a tu do misji świętej zostałem tylko sam. Zniechęcony zawrócił, wszedł do kościoła, zadzwonił na Anioł Pański, klęcząc odmówił tę co zwykle modlitwę, wstał, poprzeglądał klasztorne kąty, a potem usiadł w refektarzu przy stole, nalał z dzbana do cynowego kubka wina, odłamał z bochenka kawałek czarnego, wyschniętego chleba i począł jeść tę skromną kolację. Minęło już parę tygodni, a on nie mógł przyzwyczaić się do tej samotności i ciszy, odkąd wszyscy zakonnicy korzystając z wyjazdu do Kalisza, porzucili klasztor z obrazem świętego Floriana, ulubionego patrona klasztornego kościoła. Wstyd to był niemały i upokorzenie dla przełożonego, który przecież nic innego nie chciał, jak tylko powrotu do prawdziwych zasad uczniów świętego biedaczyny z Asyżu, do surowszej ascezy, do chodzenia boso, do większej ilości postów i modlitw. Jeśli stworzył piwniczny karcer dla opornych, to tylko dla ich dobra i ku zbawieniu. Oczyma wyobraźni zobaczył och teraz wszystkich siedzących przy tym oto długim stole skruszonych i zawstydzonych, a on smaga słowem karcącym jako biczem. Niestety nie ma ich, schronili się w Pleszewie, gdzie na przedmieściu zajęli kaplicę i umieścili w niej wywieziony z Chocza ołtarz. Wie o tym, bo doniesiono mu, ale przecież nie pójdzie do nich ukorzyć się. Jeszcze by też! To oni są winni. Wzburzony gorzkim przypomnieniem nalał sobie druga kwartę młodego klasztornego wina.
-Za dużo było miłosierdzia, mało czujności. Tak, tak, tu jest tylko moja wina. Na takich odszczepieńców inkwizycje by świętą, pręgierz, rózgi, więzienie i płonący stos! Śmierć! Śmierć odszczepieńcom! - wołał coraz głośniej, aż echo rozlegało się głucho w sklepionym refektarzu, wołał niepomny, że bracia uciekinierzy nie stali się przecież za swój czyn heretykami. Pogodny wieczór zamienia się powoli w zmierzch. Refektarz coraz bardziej ciemnieje, zalewa go noc, a tylko okna jaśnieją. Gąsior już pusty, więc stosownie do wypitego trunku, głowa przeora ciężeje i opada na grubą płytę stołu. Zakonnikowi śni się klasztorny kościół, wysoka nawa zakończona pustą ścianą, odarta z ołtarza, dziwnie pachnąca winem. Piękne białe panny stoją ze świecami, śpiewając słodko i rzewnie. Przeor wie, że powinien je zaraz wyspowiadać. Choć zna dobrze ich grzechy, lubi, gdy mu je wciąż powtarzają. Miłą jest ta ich potrzeba spowiedzi, ale do konfesjonału ruszyć się nie może, bo nogi jakby wrosły w ziemię. Przyspieszone od tych myśli dudnienie serca zamienia się w rytmiczny głos dzwonka. Ciężką, pijaną głowę rozjaśnia świadomość : Ktoś dzwoni do furty!
-Są, są braciszkowie kochani! Przyszli! Zrozumieli swój błąd! - Zakonnik zrywa się i biegnie na podwórze. Ręce mu drżą, nie odsuwa nawet deski okienka, a niecierpliwie od razu otwiera dębowe drzwi. I nagle przeraził się wielce. Braciszków zakonnych ani śladu. Czyżby sen trwał nadal? Przed nim stał sam święty Florian w błyszczącej w ciemności zbroi i pozłocistym hełmie. Święty wyglądał jak na obrazie wywiezionym do Pleszewa. W ręku trzymał drewniany skopek pełen wody, którą zaraz wylał na głowę przeora.
-Tak oto muszę gasić płomienie twej złości, wielebny ojcze - powiedział święty rycerz bez żadnych słów powitania.
- Podaj mi sznur zakonny, jaki nosisz na opasłym brzuchu. Zobaczę czy jest dość długi, by zmierzyć, jak wielkie są twoje nieprawości. Trzęsący się ze strachu przełożony klasztoru odwiązał opasujący go sznur i podał świętemu, którego mimo zamroczenia poznał natychmiast. Sznur był dość długi, bo przeor nie był chudeuszem, więc święty złożył go we czworo jak do chłosty. Następnego dnia, w drugim miesiącu po exodusie mnichów, ksiądz przeor wstał z twardego łoża, które to wcale nie uśmierzyło jego bólu, jaki odczuwał na całym ciele, i stwierdził, ze życie poza winą i karą, jest jedną udręką i cierpieniem. Pod mokrym jeszcze habitem czuł skutki razów sznura i pomyślał, jak to jest możliwe, ze osoba tak wielkiej czci miała aż tak silną rękę. Wiosna pachniała wokół, a przeor szedł w trudzie i żalu długą drogą do Pleszewa pośród zielonych pół żyta, owsa i pszenicy. Według nakazu z poprzedniego wieczora szedł pogodzić się ze swymi zakonnikami i uzyskać od nich przebaczenia. Droga ta, dająca wiele czasu do rozważań, pozwoliła ujrzeć inaczej wiele spraw przekonywała powoli o jego drobnych może, ale przecież uchybieniach, które na pewno święty patron wyolbrzymił. Na przykład gdy w refektarzu po zbyt postnym obiedzie doszło do gwałtownej kłótni, a nawet wygrażania pięściami, on zamiast pokory wykazywał zdenerwowanie i krzyczał, że doniesie o wszystkim do biskupa i ojca generała
- Ja wam pokażę, popamiętacie mnie!

- To nie było dobre. Szedł, niosąc w pątniczym trudzie swe ciężkie ciało i czuł wielką samotność i opuszczenie. Potrzebował bardzo wokół siebie ludzi, wśród których dopiero był tym, co go mogło wyróżnić. Braciszkowie w Pleszewie początkowo niechętnie przyjęli jego przyjście, ale gdy im opowiedział, jak ukazał mu się święty Florian i jak go osobiście wyspowiadał, zmiękli nieco. Mówił, że żałuje bardzo za dawne grzechy, że odprawia pokutę, polewając się zimną wodą i biczuje sznurem. Dla okazania prawdy odsłonił plecy pełne sinych pręg. Przekonał ich o, tym więc darowali mu winy, byli zadowoleni i szeptali coś wesoło między sobą. A potem szybko przygotowali się do drogi. Pozostawili kaplicę, pozostawili w niej z pośpiechu nawet ołtarz, zabrali tylko obraz świętego Floriana, który ich w biedzie nie opuścił, i na trzech furkach powrócili ze swym skruszonym przełożonym do Chocza. Przed wjazdem do miasteczka zeszli z wozów. Jeden z nich wziął w ręce krzyż, drugi chorągiew i całą gromadą zaśpiewali pobożną radosną pieśń. Za nimi szedł ojciec przeor zasapany i spocony, z rozwianymi na wietrze włosami, które jaśniały jak aureola.


Aplikacje dla turysty dla zabytku

Stwórz aplikacje „Dodaj alert” dla tego zabytku:

Stwórz aplikacje dla turysty

Podgląd wygenerowanej aplikacji

Ładuję podgląd widgetu…
Wystąpił błąd podczas ładowania poglądu.

Wygenerowany kod do wstawienia na stronę

To jest gotowy kod do wstawienia na stronę, wygenerowany dla wybranego przez Ciebie zabytku. Wystarczy go skopiować i umieścić w odpowiednim miejscu na Twojej stronie.

Tagi, kategorie

Alerty

Wiesz, że obiekt wymaga opieki?
Zaalarmuj!

zgłoś, że zabytek nie istnieje

Ważne daty

  • 1864.10.27 - skasowanie klasztoru ukazem carskim
  • 1920 - powrót zakonników
  • 1957 - opuszczenie Chocza przez zakonników
  • 2005 - powrót Franciszkanów

Dokumenty
urzędowe

Dysponujesz dokumentacją, którą możesz legalnie udostępnić innym?
Załącz pliki tutaj.

Twórcy profilu

  • biblioteka.chocz

Otwarte Zabytki to projekt prowadzony przez Centrum Cyfrowe Projekt: Polska.

Centrum Cyfrowe Projekt: Polska, ul. Andersa 29, 00-159 Warszawa

Projekt finansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Muzeum Historii Polski w ramach konkursu Patriotyzm Jutra, ze środków finansowych otrzymanych od Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu na realizację zadania „Współpraca z Polonią i Polakami” za granicą, ze środków Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, ze środków Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej oraz ze środków CEE Trust.

Patron
Narodowy Instytut Dziedzictwa Dojrz@łość w sieci
Patroni medialni
Histmag Szkoła z klasą 2.0 Amerykański Portal Polaków
Partner merytoryczny
Towarzystwo Inicjatyw Twórczych Fundacja Rowzoju Społeczeństwa Informacyjnego PTTK Ośrodek Karta Projekt Polska Fundacja Orange MyViMu.com - Moje Wirtualne Muzeum Centrum Edukacji Obywatelskiej HISTORIA.org.pl Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze Zamki Gotyckie
Grantodawcy
Muzeum Historii Polski Patriotyzm Jutra Ministerstwo Spraw Zagranicznych CEE TRUST - Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego