Omiń nawigację
ukryj

O co chodzi?

Wyszukaj informacje i uzupełnij wybrane pola.

Skorzystaj z własnej wiedzy, poszukaj w książkach lub w internecie.

Sprawdź, czy informacje już uzupełnione są poprawne.

Pamiętaj o podaniu źródeł.

Rezerwat Skalny "Prządki"

niesprawdzony
help
zamknij

Oznaczenie stanu

  • Niesprawdzony
    Dane wymagają sprawdzenia i uzupełnienia.
Zabytek dodany społecznościowo
uzupełnij Lokalizacja:

Czarnorzeki, gmina Korczyna, powiat krośnieński, województwo podkarpackie

Pelczara 158

zobacz

Data powstania:
Mini-przewodnik

Opis

uzupełnij

Prządki od niepamiętnych czasów były przedmiotem zainteresowania. Najwięcej podziwu budził wygląd samych skał. Dziwaczne ich kontury z licznymi zagłębieniami, rysami, szczelinami, zaokrąglone, przysadziste głaziszcza - wszystko to przypomina jakieś przygarbione postacie ludzkie zaklęte w kamień. Dlatego też wyobraźnia ludu osnuła dookoła nich romantyczne legendy.
Skały zawsze zwracały na siebie uwagę zarówno przygodnych wędrowców jak i przyrodników, starających się wytłumaczyć ich powstanie. Prządki zbudowane są z piaskowców ciężkowickich, których wiek geologiczny określany jest jako dolny eocen (55-35 mln lat temu). Piaskowiec ten tworzy cały wielki grzbiet na pograniczu Korczyny i Czarnorzek, a którego fragmentem są Prządki.



LEGENDA O PRZĄDKACH: Bogna, Sława i Miła


Gdy  spojrzeć  w  pogodny  dzień  na północ, po lewej ręce widać ruiny  warownego  zamku,  na  prawo  zaś  trzy  kamienie  równe wierzchołkom drzew, zwane Prządkami. 
Nie  sposób  określić  ile  wieków  temu  kasztelanowa  powiła trojaczki  -  trzy  dziewczynki,  podobne  do  siebie jak krople gwiazdek  i jak gwiazdki piękne. Kasztelan na zamku w Odrzykoniu mógł  chlubić  się  takim potomstwem  - choć to nie synowie - bo nikt  z okolicy ani wysłanników dworu królewskiego piękniejszych dzieci, a później panien, nie widział. 
Bogna, Sława i Miła uwielbiały rozrywki i zabawy. Konno jeździły na  równi z najlepszymi rycerzami, w galopie potrafiły ustrzelić z  łuku jastrzębia, choćby wznosił się najwyżej. Nie rzadko więc wybierały  się  na łowy w okoliczne lasy i nigdy nie wracały bez ubitego zwierza.  Ich  uroda  i  szyk  były  widoczne  jeszcze bardziej,  gdy  wieczorami,  w  bogatych sukniach, tańczyły przy dźwiękach  muzyki.  A  zabawom  i  tańcom  oddawały  się każdego wieczora, nawet w snach tańczyły i śpiewały.
Matka kochała je, lecz pragnęła także, aby dziewczęta uczyły się haftu  i  tkactwa,  by poznały trud pracy i radość z jej owoców. Wprawdzie  wszystkie  trzy  rozpoczęły  robótki,  lecz nigdy nie znalazły  chwili  by  je  ukończyć.  Bogana  porzuciła  tkanie ręczników,  Sława  omijała  kądziel,  choć  zaczęła snuć nici na ślubną  zasłonę,  Sławie  nie  pilno  było  haftować  ornat  dla kościoła.
Więcej pracy włożyły w to wszystko pająki - zasnuły nawet wejście do  ich  pracowni  -  niż  one  same.  A  gdy matka przypominała, że trzeba by powrócić do kądzieli, ornatu i zasłony, natychmiast  zasłaniały się wymówką, że przecież najpierw trzeba omieść  pajęczyny  i kurze przy ich warsztatach. I powiadały, że przecież  i  tak wszystko zdążą zrobić na czas, jeszcze dnia ich ślubu nie wyznaczono. Zresztą i nie garnęły się do zamążpójścia. Wielu  rycerzy  gościło  na  odrzykońskim  zamku,  wielu z nich prosiło  rodziców o rękę tej czy innej, lecz one same wolały być uwielbiane i podziwiane, ale nie spieszyły się do obowiązków żon i matek. 
Aż  pewnego  dnia  zjechali  do  Odrzykonia trzej bracia - także jednego dnia zrodzeni, z jednej matki. Pochodzili z możnego rodu, byli  rycerzami  samego  króla  i niebawem mieli udać się u jego boku  na  wojnę. Piękni rycerze pokochali cudne kasztelanki, one zakochały  się  w  rycerzach  niespodziewanie.  Wyprawiono  więc huczne  zaręczyny. Jeden z braci obwieścił, że czeka ich wyprawa wojenna,  i  że  za dwa tygodnie, gdy będą jechać do królewskich hufców  do  Krakowa,  wstąpią  do  Odrzykonia  pożegnać  się  z wybrankami.  Ale  chcieliby, aby każda z nich przygotowała swemu rycerzowi  utkaną  ze  lnu  pamiątkę. Bo nawet gdy przychodzi na polu  bitwy  umierać,  lżej znosi się cierpienie, gdy ociera się krwawy pot kawałkiem płótna utkanym przez ukochane dłonie. 
I dziewczęta powróciły do krosien i kądzieli, ale  nie na długo. Wszak nigdy wcześniej nie pracowały,  więc  i  teraz  trud wydał im się nad siły. Wiecznie oddawały  się zabawie, więc i teraz im brakowało tańca, śpiewu i śmiechu. 
Troskliwa matka widziała ich niedbałość, co raz przypominała, że czas mija, coraz mniej dni do przyjazdu rycerzy. Lecz dziewczęta beztrosko  twierdziły,  że  przecież  zdążą. Dopiero w sobotę, w przeddzień  przyjazdu  rycerzy,  panienki w trwodze powróciły do pracy.  Przędły  w  ciszy,  zerkały  tylko  na bliskie zachodowi słońce.  Niani  rozkazały  rozpalić  ogień, gdy już nastała noc. Noce  także mijają. Zapiał pierwszy kogut, potem drugi i trzeci, za oknami pojawiły się pierwsze zorze.
Więc  matka  z troską kazała im przerwać pracę, przecież to nowy dzień, święta niedziela, słońce już spogląda. Ale panienki tylko ucieszyły  się  słońcem, bo przecież będzie widno, praca pójdzie szybciej  niż nocą. I wybiegły z zamku na wzgórze obok by prząść dalej,  zerkały  przy tym na południową stronę, skąd spodziewały się swych rycerzy. 
Słońce  wzeszło  pełne  złota,  srebrzyła  się  rosa  na trawach pagórka.  Zabiły kościelne dzwony. Dziewczętom nie przeszkadzało, że ludzie zdążający na pierwszą mszę szeptali, ze zgrozą żegnali się, widząc je przy pracy w święty dzień; nie słyszały szeptów starców i starowin: grzech, grzech śmiertelny!
Ludzie poszli do kościoła, dziewczęta przędły dalej. Wnet  nad  gościńcem  od  południa  pojawił się tuman kurzu, jak obłok  gnany  szybkim  wiatrem  zbliżał  się  ku zamkowi. A spod obłoku błyski zbroi docierały aż do zamkowych okien. 
Ojciec  kasztelan  z  małżonką  wyszli  powitać zacnych rycerzy. Niecierpliwi  młodzieńcy  pytali,  czemuż  to  panienki same nie wyszły  im  na  spotkanie.  Wówczas  matka  z  rozpaczą w głosie wskazała  rycerzom  wzgórze  opodal.  Młodzieńcy  ruszyli  tam  z kopyta.  Osłupieli. Przed ich oczyma tkwiły trzy białe olbrzymie skały, podobne do przędących postaci dziewcząt, pokryte perlistą rosą. 
To  wraz  z  dzwonem  na  podniesienie dziewczęta zamieniły się w skały.


____________
W podaniu ludowym odnotowanym przez Wojciecha Byczka „Zamek odrzykoński” (op. cit.) występuję sławny, piękny rycerz, który zaręczył się z jedną z „Prządek” (najstarszą z córek pana na zamku, zamiłowanych w przędzeniu). Następnego dnia po zaręczynach pan i służba z gościem – rycerzem pojechali na łowy w pobliskie nieprzebyte bory. Tam zabili ich zbójcy, którzy jechali już z zamiarem złupienia zamku odrzykońskiego. Panny „Prządki” trwożnie czekały na powrót rycerza i ojca wraz z orszakiem na zamku pod opieką zamkowego czarownika. Czarownik ów, widząc śmiertelne zagrożenie ze strony zbójców, starał się uratować panny i ich honor - rzucił straszne zaklęcie. Sam zapadł się w ziemię, podobno przebywa do dziś w pieczarach pod skałami. Uciekające Prządki na rumakach i dopadających je zbójców przekleństwo zamieniło w kamienne skały.
Edward Marszałek w swojej książce „Leśne opowieści z Beskidu” (Krosno, 2002, wyd. „APLA”) sugeruje, że spotykane do dziś nazwy skał „Zbój Madej” czy „Herszt”, wzięły się właśnie z podania odnotowanego przez W. Byczka.
Bodaj najstarszą informację o Prządkach znajdujemy w „Okolicach Galicyi” Macieja Bogusza Stęczyńskiego (Lwów 1847), wraz z litografią przedstawiającą owe skały. Autor wspomina legendę mówiącą, iż skały te szatańską siłą rosły coraz wyżej, niepohamowanie w niebo, co zagrażało ludności Odrzykonia i Korczyny w razie ich wywrócenia się. Lecz szczęśliwa, a pobożna myśl wytarowała kraj i lud okoliczny. Pokropiono je wodą święconą i skały przestały róść, a złe duchy w ich głębi ukryte, straciły złowrogą władzę swoją.


Ciekawostki, legendy, anegdoty

Legenda o Prządkach

Dawno temu był taki zwyczaj, że dziewczęta, wychodzące za mąż, musiały własnoręcznie uprząść nici na płótno, z którego szyto suknie dla nich i dla narzeczonych. W tym to czasie mieszkały w zamku dwie dorosłe córki z matką. Obie miały wkrótce wyjść za mąż, siedziały przeto przy kołowrotkach i przędły nić na ślubne suknie. Ślub miał odbyć się w Wielki Poniedziałek. Siostry śpieszyły się bardzo, ale że pracy było jeszcze dużo, nie zdążyły jej w czasie wykończyć. Nadeszła Wielkanoc. Siostry zamiast iść na rezurekcję do kaplicy zamkowej, zamknęły się w pokoju, chcąc wykończyć pracę. Kiedy się o tym dowiedziała matka, zawrzała strasznym gniewem i zawołała: „Obyście za karę skamieniały, przeklęte córki!” I oto obie córki zamieniły się w głazy, a z nimi matka, jako że nie umiała wychować córek w bojaźni bożej.
(wg opowiadania Zofii Grochmal)

Dawnymi czasy Kamieniec otoczony był gęstym borem, pełnym wszelakiego zwierza. Pan zamku urządzał często polowania, zapraszając na nie sąsiadów. Szczególnie mile widziani byli młodzieńcy, jako że pan zamku miał trzy dorodne córki na wydaniu.
W jednej z nich zakochał się młody rycerz i poprosił ojca o jej rękę. Odbyły się zaręczyny i zaczęto przygotowywać huczne wesele. Drużyna wyruszyła o świcie na polowanie do pobliskiego boru, panny zaś przędły płótno na ślubną wyprawę. Kiedy myśliwi nie wrócili na noc, następnego dnia wieczorem zaniepokojone siostry wyruszyły konno na poszukiwanie myśliwych. Wkrótce jednak zapadła noc i wśród ciemności siostry straciły orientację. Po kilkugodzinnej wędrówce znalazły się na skraju polany, a widząc ognisko i siedzące przy nim postacie, były przekonane, że to poszukiwani myśliwi. Jakie było ich przerażenie, kiedy na ich okrzyk, zamiast ojca, podszedł do nich brodaty zbójca, a z lasu wynurzyło się kilka groźnych postaci. Przerażone zawróciły konie i rzuciły się do ucieczki. Zbójcy także dosiedli koni i tak rozpoczął się szaleńczy pościg. Odległość między ścigającymi a ściganymi zmniejszała się, bo konie sióstr były okrutnie zmęczone. I kiedy wydawało się, że dla dziewcząt nie ma już ratunku, stała się rzecz dziwna. Czarownik, który przybył wraz z młodzieńcem do zamku, zamienił siostry w ogromne głazy, a sam zapadł się pod ziemię. Od tego czasu słychać w tym miejscu nocą dziwne jęki i zawodzenia, jakby siostry skarżyły się na swój los.


(wg opowiadania Wojciecha Byczka)

  http://korczyna.pl/strona/przadki-5#sthash.xesgqChf.dpuf


Aplikacje dla turysty dla zabytku

Stwórz aplikacje „Dodaj alert” dla tego zabytku:

Stwórz aplikacje dla turysty

Podgląd wygenerowanej aplikacji

Ładuję podgląd widgetu…
Wystąpił błąd podczas ładowania poglądu.

Wygenerowany kod do wstawienia na stronę

To jest gotowy kod do wstawienia na stronę, wygenerowany dla wybranego przez Ciebie zabytku. Wystarczy go skopiować i umieścić w odpowiednim miejscu na Twojej stronie.

Tagi, kategorie

Alerty

Wiesz, że obiekt wymaga opieki?
Zaalarmuj!

zgłoś, że zabytek nie istnieje

Ważne daty

Wpisz najważniejsze daty z historii obiektu wraz z krótkim opisem.

Dokumenty
urzędowe

Dysponujesz dokumentacją, którą możesz legalnie udostępnić innym?
Załącz pliki tutaj.

Twórcy profilu

  • kamillesniak

Otwarte Zabytki to projekt prowadzony przez Centrum Cyfrowe Projekt: Polska.

Centrum Cyfrowe Projekt: Polska, ul. Andersa 29, 00-159 Warszawa

Projekt finansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Muzeum Historii Polski w ramach konkursu Patriotyzm Jutra, ze środków finansowych otrzymanych od Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu na realizację zadania „Współpraca z Polonią i Polakami” za granicą, ze środków Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, ze środków Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej oraz ze środków CEE Trust.

Patron
Narodowy Instytut Dziedzictwa Dojrz@łość w sieci
Patroni medialni
Histmag Szkoła z klasą 2.0 Amerykański Portal Polaków
Partner merytoryczny
Towarzystwo Inicjatyw Twórczych Fundacja Rowzoju Społeczeństwa Informacyjnego PTTK Ośrodek Karta Projekt Polska Fundacja Orange MyViMu.com - Moje Wirtualne Muzeum Centrum Edukacji Obywatelskiej HISTORIA.org.pl Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze Zamki Gotyckie
Grantodawcy
Muzeum Historii Polski Patriotyzm Jutra Ministerstwo Spraw Zagranicznych CEE TRUST - Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego